Muzyka w moich obrazach.

gru 17, 2025 | Aktualności, Filozofia obrazu

Muzyka była pierwsza. Obrazy przyszły później. Zanim zacząłem „zdradzać fotografię”, dużo wcześniej zdradziłem coś innego - ciszę.

Od lat śpiewam w chórze. Muzyka to mój świat. Wiem, jak brzmią głosy, które osobno są zwyczajne, a razem nagle układają się w coś, co sprawia, że przez ciało przechodzi dreszcz.

Z obrazami jest bardzo podobnie. Różnica jest tylko jedna: zamiast głosów mam warstwy zdjęć.

Obraz jak utwór, nie jak pojedyncza nuta

Klasyczna fotografia często szuka „tego jednego momentu”. Jednego kadru, jednego kliknięcia, jednej historii. U mnie rzadko kiedy to wystarcza.

Dla mnie pojedyncze zdjęcie jest jak jedna nuta, może być piękna, ale dopiero zestawione z innymi zaczyna naprawdę grać. Dlatego moje prace zwykle powstają z kilku, czasem kilkunastu kadrów.

Kawałek kory z lasu, odbicie światła w wodzie, rdzawa blacha, piasek na plaży, ślad po deszczu na korze.

Osobno, notatki. Razem, kompozycja.

Nie interesuje mnie poprawna „melodia fotograficzna”, która wszystkim się podoba. Bardziej interesuje mnie napięcie między warstwami: coś pod spodem postrzępione, na wierzchu gładkie; ciepły kolor obok zimnego; rytm, który prawie się rozpada, ale jednak trzyma całość.

Rytm, pauzy i cisza między obrazami

W muzyce ważne są nie tylko dźwięki.
Ważne są też pauzy.

W obrazie działa to podobnie. Jeśli wszystko jest równie ważne, równie ostre, równie kolorowe, w pewnym momencie przestajemy widzieć cokolwiek.

Dlatego lubię zostawiać przestrzeń: fragment „pusty”, spokojniejszy, który pozwala odpocząć oku. Coś w rodzaju wizualnej pauzy. Dopiero wtedy faktura, kolor czy detal mają sens, tak jak pojedynczy dźwięk po chwili ciszy.

Czasem to jest mały czerwony punkt na tle chłodnych błękitów.
Czasem żółty krąg „słońca” w gęstej, ciemnej materii.
Czasem jedna, spokojna forma wśród bałaganu.

To są moje akcenty. Jak wejście solowego głosu w chórze.

Dlaczego nie lubię „ładnych tapet”

Muzyka, której słucham i którą śpiewam, rzadko bywa tłem.
Albo jestem w niej cały, albo wcale.

Tak samo jest z obrazami. Nie interesuje mnie tworzenie „ładnych rzeczy do wypełnienia ściany”. Od tego są banki zdjęć i wszechobecna IKEA. (Osobiście do IKEI nic nie mam)

Lepiej jest, kiedy obraz trochę przeszkadza. Nie krzyczy, ale nie daje o sobie zapomnieć.
Tak jak utwór, który nagle zatrzymuje cię w tym, co robisz, i musisz choć na chwilę przestać przewijać ekran i posłuchać.

Jak słuchać obrazu

Kiedy ktoś pyta mnie, „co ten obraz przedstawia”, coraz częściej odpowiadam:
„Nie wiem, co przedstawia. Wiem, jak na mnie działa.”

Zachęcam, żeby patrzeć na obraz trochę jak na muzykę:

Czy chcesz przy nim zostać dłużej?

Czy wraca do ciebie, kiedy przestajesz na niego patrzeć?

Czy zmienia Ci nastrój, chociaż nie umiesz tego nazwać?

Jeśli tak, to znaczy, że „zagrało”.
Nie trzeba szukać tytułu, znaczenia, klucza.

Co zostaje po wybrzmieniu

W muzyce ciekawe jest to, co zostaje po ostatnim dźwięku. W obrazie, to co zostaje w tobie, kiedy idziesz zrobić herbatę, a ten obraz jeszcze gdzieś się kołacze pod powiekami.

Moje prace rodzą się z patrzenia, ale kończą w czymś bardzo podobnym do słuchania. Może dlatego tyle w nich rytmu, powtarzających się motywów np. w obrazach: „Ławica”, „Szczeciński paprykarz”, „Headphones”,  „New York, New York!”.

To nie są ilustracje muzyki. To bardziej jej wizualne odpowiedniki. Jeśli kiedyś poczujesz, że któryś z moich obrazów „brzmi” jak twój ulubiony utwór, to znaczy, że lubimy słuchać i patrzeć podobnie.

Podziel się ze znajomymi:

Przeczytaj również...

Obok mistrzów: jak działa „dobre towarzystwo” w sztuce

Są sytuacje, w których nie zmieniasz w obrazie ani piksela – a mimo to ludzie zaczynają go odbierać inaczej. Wystarczy, że trafi na ścianę w dobrym towarzystwie.

Saatchi, Etsy i reszta świata: jak wybrać platformę dla swojej sztuki?

Jeśli jesteś artystą, to pewnie znasz ten stan: tworzysz, a potem zaczyna się drugi etat, gdzie to pokazać i jak nie zginąć w tłumie.

Jak wybrać pierwszy obraz, który naprawdę jest Twój, który może stać się początkiem kolekcji.

Zakup pierwszego obrazu do domu to wbrew pozorom duża rzecz.
Nie chodzi tylko o pieniądze. To też być może pytanie: czy to może być początek mojej kolekcji?

Polecane dzieła

Przeczytaj również...

Obok mistrzów: jak działa „dobre towarzystwo” w sztuce

Są sytuacje, w których nie zmieniasz w obrazie ani piksela – a mimo to ludzie zaczynają go odbierać inaczej. Wystarczy, że trafi na ścianę w dobrym towarzystwie.

Saatchi, Etsy i reszta świata: jak wybrać platformę dla swojej sztuki?

Jeśli jesteś artystą, to pewnie znasz ten stan: tworzysz, a potem zaczyna się drugi etat, gdzie to pokazać i jak nie zginąć w tłumie.

Jak wybrać pierwszy obraz, który naprawdę jest Twój, który może stać się początkiem kolekcji.

Zakup pierwszego obrazu do domu to wbrew pozorom duża rzecz.
Nie chodzi tylko o pieniądze. To też być może pytanie: czy to może być początek mojej kolekcji?

Polecane dzieła

Najczęściej zadawane pytania

Czym jest “fotografika”?

Moje prace to nie fotografia w klasycznym sensie, ani grafika komputerowa. To „fotografika” – autorska technika, w której używam aparatu jak pędzla. Obrazy powstają z warstw moich własnych zdjęć, które łączę, mieszam i przekształcam, by uzyskać unikalny, malarski efekt. Nie staram się dokumentować rzeczywistości, tylko ją transformować.

Co oznacza, że edycja jest limitowana?

Oznacza to, że każda praca jest drukowana w ściśle określonej, niewielkiej liczbie egzemplarzy (10 sztuk). Po wyczerpaniu nakładu żadne dodatkowe wydruki nigdy nie powstaną. Dzięki temu mają Państwo pewność, że posiadają coś wyjątkowego i kolekcjonerskiego, czego nie ma nikt inny. Każdy egzemplarz jest numerowany i sygnowany przeze mnie.

Jak praca jest zabezpieczona do wysyłki?

Każde zamówienie realizuję indywidualnie z największą starannością. Gotowe wydruki są profesjonalnie zapakowane i dostarczane w bezpiecznych, wytrzymałych tubach, które chronią je przed uszkodzeniem w transporcie. Do każdej pracy dołączony jest oczywiście certyfikat autentyczności sygnowany przeze mnie.

Czy ten obraz będzie pasował do mojego wnętrza?

Moim celem jest, aby obrazy nie były tylko dekoracją, ale „obecnością”. Najważniejsze jest to, czy obraz Pana/Panią porusza i zatrzymuje wzrok na dłużej. Sztuka z duszą pasuje do wnętrza nie dlatego, że ma odpowiedni kolor, ale dlatego, że rezonuje z wrażliwością domowników i tworzy w przestrzeni atmosferę ciszy i spokoju.
Jeśli masz wątpliwości czy ten obraz będzie dobrze wyglądał u Ciebie – skontaktuj się ze mną.

Dowiedz się więcej

Mogą Cię również zainteresować

inne prace artysty