Las, który usiadł w Salonie. Moja pierwsza indywidualna wystawa. Fotografiki z Puszczy Bukowej.

cze 27, 2026 | Aktualności, Relacja z odbiorcą, Sztuka i wnętrze

Ostatni tekst był o tym, za co właściwie płacimy, kupując moje obrazy. A potem wydarzyło się coś, co dopisało do tego tekstu kolejny rozdział. Długo wyczekiwana, moja pierwsza indywidualna wystawa pt.: „ECHO / Las w Salonie”.

Ta wystawa jest dla mnie szczególna.

Ta wystawa jest dla mnie szczególna bo nie odbywa się w neutralnej, białej przestrzeni galerii. Obrazy wiszą w salonie meblowym. Wśród sof, foteli, stołów, lamp. Czyli tam, gdzie sztuka często trafia po wystawie – do wnętrza, do czyjegoś domu, do codziennego patrzenia.

I nagle okazało się, że to miejsce nie jest kompromisem. Przeciwnie, jest bardzo a propos.

Wystawa. Obraz fotografika pt. Koronkowa robota wisząca na wystawie nad elegancką drewnianą komodą.Wiele osób podczas wernisażu zwracało uwagę właśnie na to: że te prace dobrze odnalazły się w takiej przestrzeni. Nie wiszą „na próbę”, nie są tylko ekspozycją na ścianie. One od razu pokazują, jak mogą działać we wnętrzu. Jak mogą uspokoić ścianę, ożywić ją, dodać jej rytmu albo wprowadzić trochę lasu tam, gdzie na co dzień stoją kubki, książki, kanapa i pilot do telewizora, ten sam, który jak wiadomo, ma własne życie i lubi znikać.

Tytuł „Las w Salonie” brzmi trochę przewrotnie, ale jest w nim dokładnie to, o co mi chodziło. Te prace zaczęły się w Puszczy Bukowej. Nie są fotografiami lasu w klasycznym sensie. Nie pokazuję ścieżek, drzew, ładnego widoku ani konkretnego miejsca, które można łatwo odnaleźć na mapie.

Bardziej interesowały mnie fragmenty: faktura kory, odbicie na wodzie, rytm gałęzi, ślad, pęknięcie kory, przypadkowy układ, który natura robi bez pytania o zgodę. Czasem trzeba tylko zatrzymać się na tyle długo, żeby go zauważyć.

A potem zaczyna się moja część pracy.

Fotografia jest punktem wyjścia, ale nie jest końcem. Nakładam warstwy, zmieniam kolory, wydobywam ukryte struktury, czasem odwracam porządek światła i cienia. Szukam momentu, w którym zdjęcie przestaje być zapisem, a zaczyna być obrazem. Nie malarstwem w klasycznym sensie, ale obrazem, który wielu osobom z malarstwem się kojarzy.

„Myślałem, że to obraz malowany”.

To jedna z najciekawszych reakcji, które słyszę od oglądających:
„Myślałem, że to obraz malowany”.

I wtedy zaczyna się rozmowa. Bo nie, to nie jest obraz malowany farbą. Ale też nie jest to zwykłe zdjęcie ani reprodukcja. To moja autorska fotografika, praca zbudowana z fotografii, przekształcona i wydrukowana w kolekcjonerskim standardzie. Obraz, którego finalną formą jest druk pigmentowy.

Podczas wernisażu bardzo cieszyło mnie właśnie to, że ludzie nie zatrzymywali się tylko na pytaniu „jak to jest zrobione?”. Oczywiście to jest ciekawe, ale ważniejsze były rozmowy o tym, co te prace przypominają, jakie skojarzenia uruchamiają, gdzie mogłyby wisieć, jak zmieniają się z bliska i z daleka.

Bo obraz we wnętrzu działa inaczej niż obraz na ekranie. Na ekranie można go przewinąć kciukiem. Na ścianie nie znika tak łatwo. Zostaje. Towarzyszy. Czasem dopiero po kilku dniach zaczyna się go naprawdę widzieć.

I może właśnie dlatego pokazanie tej wystawy w salonie ma sens. Las jest miejscem, do którego idziemy, żeby trochę zwolnić, odpocząć. Salon, przynajmniej w teorii, jest też takim miejscem. Miejscem odpoczynku, rozmowy, pauzy. Moje obrazy znalazły się więc gdzieś pomiędzy: między Puszczą Bukową a domowym wnętrzem. Między naturą a codziennością. Między fotografią a malarstwem.

Dziękuję galerii ArtGalle za organizację i opiekę kuratorską, a Verlani Sofa Studio za gościnę i odwagę pokazania sztuki w miejscu, które nie udaje galerii, tylko jest prawdziwym wnętrzem.

Las w salonie zostaje jeszcze przez chwilę. I, co rzadkie na wystawach, naprawdę można przy nim usiąść.

Troje organizatorów wystawy Echo/ Las w Salonie na tle wystawy.

Podziel się ze znajomymi:

Przeczytaj również...

Kupując obraz, za co właściwie płacimy?

Jest taki moment w rozmowie o moich obrazach, autorskich fotografikach, który powtarza się zaskakująco często.

„To nie jest sztuka, to dekoracja.”

Niedawno usłyszałem to zdanie, które – jak sądzę – wielu twórców słyszy dosyć często.

Obok mistrzów: jak działa „dobre towarzystwo” w sztuce

Są sytuacje, w których nie zmieniasz w obrazie ani piksela – a mimo to ludzie zaczynają go odbierać inaczej. Wystarczy, że trafi na ścianę w dobrym towarzystwie.

Polecane dzieła

Przeczytaj również...

Kupując obraz, za co właściwie płacimy?

Jest taki moment w rozmowie o moich obrazach, autorskich fotografikach, który powtarza się zaskakująco często.

„To nie jest sztuka, to dekoracja.”

Niedawno usłyszałem to zdanie, które – jak sądzę – wielu twórców słyszy dosyć często.

Obok mistrzów: jak działa „dobre towarzystwo” w sztuce

Są sytuacje, w których nie zmieniasz w obrazie ani piksela – a mimo to ludzie zaczynają go odbierać inaczej. Wystarczy, że trafi na ścianę w dobrym towarzystwie.

Polecane dzieła

Najczęściej zadawane pytania

Czym jest fotografika?

Fotografika – autorska technika, w której używam aparatu jak pędzla. Obrazy powstają z warstw moich własnych zdjęć, które łączę, mieszam i przekształcam, by uzyskać unikalny, malarski efekt. Nie staram się dokumentować rzeczywistości, tylko ją transformować.

Co oznacza, że edycja jest limitowana?

Oznacza to, że każda praca jest drukowana w ściśle określonej, niewielkiej liczbie egzemplarzy (10 sztuk). Po wyczerpaniu nakładu żadne dodatkowe wydruki nigdy nie powstaną. Dzięki temu mają Państwo pewność, że posiadają coś wyjątkowego i kolekcjonerskiego, czego nie ma nikt inny. Każdy egzemplarz jest numerowany i sygnowany przeze mnie.

Jak praca jest zabezpieczona do wysyłki?

Każde zamówienie realizuję indywidualnie z największą starannością. Gotowe wydruki są profesjonalnie zapakowane i dostarczane w bezpiecznych, wytrzymałych tubach, które chronią je przed uszkodzeniem w transporcie. Do każdej pracy dołączony jest oczywiście certyfikat autentyczności sygnowany przeze mnie.

Czy ten obraz będzie pasował do mojego wnętrza?

Moim celem jest, aby obrazy nie były tylko dekoracją, ale „obecnością”. Najważniejsze jest to, czy obraz Pana/Panią porusza i zatrzymuje wzrok na dłużej. Sztuka z duszą pasuje do wnętrza nie dlatego, że ma odpowiedni kolor, ale dlatego, że rezonuje z wrażliwością domowników i tworzy w przestrzeni atmosferę ciszy i spokoju.
Jeśli masz wątpliwości czy ten obraz będzie dobrze wyglądał u Ciebie – skontaktuj się ze mną.

Dowiedz się więcej

Mogą Cię również zainteresować

inne prace artysty