Ile jeszcze może znaczyć słowo fotografia?

wrz 8, 2026 | Aktualności, Filozofia obrazu, Proces twórczy

Jeszcze niedawno zapraszałem na moją indywidualną wystawę „ECHO / Las w salonie”, zbudowaną wokół Puszczy Bukowej, jej struktur, odbić, śladów i rytmów. Teraz moje prace trafiły do zupełnie innego otoczenia i do innej opowieści. Taka jest wystawa "Inna Fotografia".

W szczecińskiej Starej Rzeźni trwa wystawa „Inna fotografia”. Bierze w niej udział około czterdziestu autorów, a już sam tytuł dobrze podpowiada, czego można się spodziewać. Nie jest to wystawa jednego sposobu fotografowania ani jednego rozumienia fotografii.

Są tu bardzo różne techniki, sposoby pracy i pomysły na wykorzystanie aparatu fotograficznego. Dla jednych fotografia pozostaje zapisem rzeczywistości, dla innych punktem wyjścia do dalszych przekształceń.

Czasem najważniejszy jest moment, czasem konstrukcja obrazu, eksperyment, światło, ruch albo forma. Aparat raz jest świadkiem, innym razem narzędziem do stworzenia czegoś, czego w rzeczywistości w takiej postaci nigdy nie było.

I właśnie dlatego dobrze się na tej wystawie czuję. Pokazuję tam dwie moje fotografiki: „Ale mamy siebie” i „Headphones”. Obie są zupełnie inne od prac, które pokazywałem niedawno na „Lesie w salonie”. Tam źródłem była przede wszystkim natura. Tutaj wchodzę w obszar bardziej ludzki, miejski, czasem niemal abstrakcyjny. Ale sposób myślenia pozostaje ten sam.

Zaczynam od własnej fotografii. Potem przestaję traktować ją jak coś nienaruszalnego. Rozkładam obraz na części, nakładam warstwy, zmieniam kolor, przesuwam znaczenia, czasem zostawiam niewiele z tego, co na początku można było rozpoznać. Interesuje mnie moment, w którym zdjęcie przestaje odpowiadać na pytanie „co zostało sfotografowane?”, a zaczyna działać jako samodzielny obraz. Dlatego od dawna używam określenia fotografika, bo samo słowo „fotografia” często nie wystarcza do opisania tego, co robię.

Dwie prace, dwa różne światy

„Ale mamy siebie” jest pracą bardziej narracyjną. Wśród tłumu pojawia się relacja między dwiema postaciami. Można patrzeć na wszystkich ludzi wokół, ale wzrok i tak wraca do tej pary. Dla mnie to obraz o czymś bardzo prostym: można być w środku tłumu, chaosu, ruchu, a mimo wszystko mieć własny mały świat.

„Headphones” działa zupełnie inaczej. Tutaj ważniejsze są rytm, powtórzenia, kręgi i nakładające się struktury. Obraz zaczyna żyć gdzieś pomiędzy przedmiotem, mechanizmem, dźwiękiem i abstrakcją. Źródło fotograficzne nadal istnieje, ale przestaje być najważniejsze. I może właśnie zestawienie tych dwóch prac dobrze pokazuje to, co interesuje mnie w fotografice najbardziej: nie mam jednego tematu, do którego muszę stale wracać. Mam raczej jeden sposób patrzenia i budowania obrazu.

Czy fotografia musi wyglądać jak fotografia?

To pytanie wraca do mnie od dawna.

Bardzo często osoby oglądające moje prace dopiero po chwili dowiadują się, że ich podstawą jest fotografia. Czasem słyszę: „Byłem przekonany, że to malarstwo” albo „Myślałem, że to grafika”.

I właściwie bardzo mnie to cieszy. Nie chcę udawać malarza. Chodzi raczej o to, że fotografia przestaje być dla widza oczywistą odpowiedzią. Zaczyna się chwila niepewności: czym właściwie jest ten obraz? Wystawa „Inna fotografia” pokazuje, że takich odpowiedzi może być wiele.

Czterdziestu autorów oznacza czterdzieści różnych sposobów korzystania z aparatu, obrazu i fotograficznego zapisu. Niektóre prace są blisko klasycznej fotografii, inne odchodzą od niej bardzo daleko. I właśnie ta różnorodność jest chyba największą wartością tej wystawy.

Podczas wernisażu można było nie tylko oglądać prace, ale także spotkać ich autorów i rozmawiać o tym, gdzie dziś przebiegają – jeśli jeszcze w ogóle przebiegają – granice fotografii. Panel dyskusyjny poświęcony różnorodności fotograficznych dzieł dobrze pokazał, że nie ma już jednej prostej odpowiedzi na pytanie, czym fotografia powinna być.

I dobrze. Bo gdybyśmy już dokładnie wiedzieli, czym ma być fotografia, chyba zrobiłoby się trochę nudno.

 

Zapraszam do Starej Rzeźni

Wernisaż jest już za nami, ale wystawę „Inna fotografia” można oglądać do 20 września w Starej Rzeźni w Szczecinie.

Jeżeli ktoś widział moje prace na wystawie „Las w salonie”, tym bardziej zachęcam do zajrzenia. „Ale mamy siebie” i „Headphones” pokazują zupełnie inną stronę mojej pracy.

A przy okazji można zobaczyć, jak różnie czterdziestu autorów odpowiada na jedno pozornie proste pytanie: co jeszcze można zrobić z fotografią? Podejrzewam, że odpowiedzi jest znacznie więcej niż czterdzieści.

Podziel się ze znajomymi:

Przeczytaj również...

Las, który usiadł w Salonie. Moja pierwsza indywidualna wystawa. Fotografiki z Puszczy Bukowej.

Ostatni tekst był o tym, za co właściwie płacimy, kupując moje obrazy. A potem wydarzyło się coś, co dopisało do tego tekstu kolejny rozdział. Długo wyczekiwana, moja pierwsza indywidualna wystawa pt.: „ECHO / Las w Salonie”.

Kupując obraz, za co właściwie płacimy?

Jest taki moment w rozmowie o moich obrazach, autorskich fotografikach, który powtarza się zaskakująco często.

„To nie jest sztuka, to dekoracja.”

Niedawno usłyszałem to zdanie, które – jak sądzę – wielu twórców słyszy dosyć często.

Polecane dzieła

Wyświetlanie 3–4 z 4 wyników

Przeczytaj również...

Las, który usiadł w Salonie. Moja pierwsza indywidualna wystawa. Fotografiki z Puszczy Bukowej.

Ostatni tekst był o tym, za co właściwie płacimy, kupując moje obrazy. A potem wydarzyło się coś, co dopisało do tego tekstu kolejny rozdział. Długo wyczekiwana, moja pierwsza indywidualna wystawa pt.: „ECHO / Las w Salonie”.

Kupując obraz, za co właściwie płacimy?

Jest taki moment w rozmowie o moich obrazach, autorskich fotografikach, który powtarza się zaskakująco często.

„To nie jest sztuka, to dekoracja.”

Niedawno usłyszałem to zdanie, które – jak sądzę – wielu twórców słyszy dosyć często.

Polecane dzieła

Wyświetlanie 3–4 z 4 wyników

Najczęściej zadawane pytania

Czym jest fotografika?

Fotografika – autorska technika, w której używam aparatu jak pędzla. Obrazy powstają z warstw moich własnych zdjęć, które łączę, mieszam i przekształcam, by uzyskać unikalny, malarski efekt. Nie staram się dokumentować rzeczywistości, tylko ją transformować.

Co oznacza, że edycja jest limitowana?

Oznacza to, że każda praca jest drukowana w ściśle określonej, niewielkiej liczbie egzemplarzy (10 sztuk). Po wyczerpaniu nakładu żadne dodatkowe wydruki nigdy nie powstaną. Dzięki temu mają Państwo pewność, że posiadają coś wyjątkowego i kolekcjonerskiego, czego nie ma nikt inny. Każdy egzemplarz jest numerowany i sygnowany przeze mnie.

Jak praca jest zabezpieczona do wysyłki?

Każde zamówienie realizuję indywidualnie z największą starannością. Gotowe wydruki są profesjonalnie zapakowane i dostarczane w bezpiecznych, wytrzymałych tubach, które chronią je przed uszkodzeniem w transporcie. Do każdej pracy dołączony jest oczywiście certyfikat autentyczności sygnowany przeze mnie.

Czy ten obraz będzie pasował do mojego wnętrza?

Moim celem jest, aby obrazy nie były tylko dekoracją, ale „obecnością”. Najważniejsze jest to, czy obraz Pana/Panią porusza i zatrzymuje wzrok na dłużej. Sztuka z duszą pasuje do wnętrza nie dlatego, że ma odpowiedni kolor, ale dlatego, że rezonuje z wrażliwością domowników i tworzy w przestrzeni atmosferę ciszy i spokoju.
Jeśli masz wątpliwości czy ten obraz będzie dobrze wyglądał u Ciebie – skontaktuj się ze mną.

Dowiedz się więcej

Mogą Cię również zainteresować

inne prace artysty